Grzegorz Biernadski mistrzem Polski do lat 21!
Dodane przez Marzena dnia 27.06.2010 22:20
Po dwóch latach dominacji Michała Zielińskiego na listę mistrzów Polski w kategorii młodzieżowej do 21 lat wpisał się inny warszawianin - Grzegorz Biernadski! W finale pokonał Macieja Relicha ze Szczecina. Brązowe medale odebrali: Bartłomiej Zacniewski (Szczecinek) i Michał Ebert (Łódź). Puchar za najwyższego brejka (57 punktów) powędrował do Kacpra Filipiaka (Warszawa).

Trudno z daleka ocenić poziom mistrzostw. Po meczach grupowych kwestia medali, zwłaszcza tego najcenniejszego, była otwarta. Jednak już na tym etapie trzech zawodników mogło zwrócić uwagę kibiców. Późniejszy zwycięzca, Grzesiek Biernadski i ostatecznie "tylko" brązowy medalista, Michał Ebert nie stracili ani jednego frejma. Natomiast Kacper Filipiak...
Rozszerzona zawartość newsa
Po dwóch latach dominacji Michała Zielińskiego na listę mistrzów Polski w kategorii młodzieżowej do 21 lat wpisał się inny warszawianin - Grzegorz Biernadski! W finale pokonał Macieja Relicha ze Szczecina. Brązowe medale odebrali: Bartłomiej Zacniewski (Szczecinek) i Michał Ebert (Łódź). Puchar za najwyższego brejka (57 punktów) powędrował do Kacpra Filipiaka (Warszawa).

Trudno z daleka ocenić poziom mistrzostw. Po meczach grupowych kwestia medali, zwłaszcza tego najcenniejszego, była otwarta. Jednak już na tym etapie trzech zawodników mogło zwrócić uwagę kibiców. Późniejszy zwycięzca, Grzesiek Biernadski i ostatecznie "tylko" brązowy medalista, Michał Ebert nie stracili ani jednego frejma. Natomiast Kacper Filipiak zdecydowanie prowadził na liście najwyższych brejków zarówno pod względem ich jakości jaki też liczby.

Grzesiek i Michał wygrali również mecze ćwierćfinałowe, ale już nie przyszło im to tak gładko. W pojedynku z Karolem Szubą-Jabłońskim z Poznania o awansie warszawianina decydował piąty frejm. Michał oddał jedną partię Mateuszowi Baranowskiemu (Zielona Góra) i zapewne liczył na to, że w półfinale zagra z Kacprem. Tymczasem w pięciofrejmowej walce o awans lepszy od Kacpra był Maciej Relich (Szczecin).

Zapowiadały się kolejne duże emocje. Można się było spodziewać, że po wygranej 3:1 z Maciejem Jakubkiem (Skała) Bartek Zacniewski (Szczecinek) jak lew będzie walczył o złoto. Trudno powiedzieć, co się stało. Czy u Bartka nastąpił nagły spadek formy, czy po prostu był bezradny w obliczu solidnej i efektywnej gry Grześka, który najwyraźniej mocno się skoncentrował i myślał tylko o meczu rozgrywanym, a nie o tym, jak to będzie być mistrzem Polski. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 dla Grześka.

W drugim półfinale wynik był taki sam. Idący do tej pory jak burza Michał musiał uznać wyższość Maćka.

Finał. Stało się coś, do czego Maciek Relich już nas przyzwyczaił. O jego zwycięstwach wciąż mówimy w kategorii "niespodzianka". Ma na swoim koncie tak wiele wygranych z mocnymi, teoretycznie mocniejszymi zawodnikami, że powinien na stałe mieścić się w czołówce PORS. A jednak różnie z tym bywa. Po okresach świetnej, mądrze upartej gry coś u Maćka się zacina i snookerowa maszynka przestaje działać. Potrzebny jest dobry mechanik, żeby tę maszynkę wyregulować, bo przecież Maciek naprawdę ma talent.

A Grzesiek? Jak się skoncentrował w półfinale, jak złapał wiatr w żagle, tak konsekwentnie wygrywał frejm za frejmem, nie oddając przeciwnikowi żadnego. Niby taki niepozorny, niby dopiero puka do czołówki, ale puko mocno, głośno regularnie. Jest bardzo cennym przykładem młodego zawodnika, którego niewątpliwe zdolności i predyspozycje do gry poparte są ciężką pracą, treningami i sportowym zacięciem.

Wielkie brawa dla nowego mistrza Polski do lat 21! Brawa też dla wszystkich zawodników i oczywiście zawodniczki - Weroniki Nowickiej!